Przepraszam...

Z powodu bardzo rzadkiego i nieregularnego dostępu do sieci nie za bardzo mogę na bieżąco relacjonować naszą męską wyprawę.

W telegraficznym skrócie przebyte etapy:

11-13 sierpnia w Cisnej i Dołżycy Bieszczadzkie Spotkania ze Sztuką Rozsypaniec2011. Wspaniałe koncerty, nowo poznani ludzie... Bardzo miło spędzony weekend.
W międzyczasie odwiedziliśmy Polańczyk, Solinę (byliśmy wewnątrz zapory! zdjęcia będą) i Myczkowce.

14 sierpnia przeskok z Bieszczad przez Rzeszów (niestety zamknięta trasa podziemna :-( ) do Lublina.

15 sierpnia zwiedzanie Pałacu i Muzeum Zamojskich w Kozłówce (zawód) i Starego Miasta i jego podziemi w Lublinie (szczególnie to ostatnie pozostawiło bardzo pozytywne wrażenie - polecam zdecydowanie).

16 sierpnia odpoczynek w Ciecierzynie pod Lublinem u rodziny. Pranie części rzeczy i pakowanie się do wyjazdu.
Szybka decyzja: zamiast tłuc się cały dzień do Kwidzyna - zawadzimy o Mazury!

17 sierpnia wieczorem rozbiliśmy namiot w Gutach Nowych 10 m od brzegu jeziora Śniardwy. Już po ostanim zakręcie, kiedy naszym oczom ukazała się olbrzymia tafla jeziora, Bartkowi szczęka spadła na wykładzinę samochodu. Wieczorem było już troszkę za późno, ale już nazajutrz kąpaliśmy się razem w tym największym polskim jeziorze. Nie spodziewałem się że jest ono takie płytkie. Jeszcze 200 m od brzegu woda nie sięgała mi do pasa.

Jako że pogoda nam się zaczęła załamywać - spakowaliśmy dobytek i jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy w dalszą drogę. Przez Pisz, Ruciane-Nida (kombinat turystyczny) skierowaliśmy się na zachód i w lesie wpadliśmy w oberwanie chmury. Pizza i ruiny zamku krzyżackiego w Szczytnie, a dalej na Grunwald.
Ten ostatni nie przywitał nas bardzo miło i to aż się prosi o szczegółowy artykuł...
Na koniec dnia zawitaliśmy do miasta szczycącego się posiadaniem chyba najdłuższego w Europie średniowiecznego kibla (gdaniska) przy zamku krzyżackim.
Strudzonych wędrowców jak zwykle przygarnęła pod swój dach właścicielka kwidzynskiego hotelu Balke - pani Marzena.

20 sierpnia - na porzegnanie Kwidzyna parę zdjęć i ruszamy dalej: zamek krzyżacki w Gniewie (przez Wisłę), zamek krzyżacki w Sztumie (jakby nieco lepsze wrażenie niż rok temu), zamek krzyżacki w Malborku...
Trzygodninna trasa turystyczna po zamku raczej obu nas nie urządzała, więc obeszliśmy warownię dokoła i na zachód!

Skansen parowozownia w Kościerzynie już poprzednio zrobił na nas wielkie wrażenie. Nasza Chabówka do niego się nawet nie umywa. No a sam fakt, że Bartek mógł sobie poganiać po parowozach, wcisnąć się prawie wszędzie ("Tylko nie właź na tender!") był dla niego szczytem szczęścia.
Z Kościerzyny już tylko około godziny jazdy i wreszcie Swornegacie!

Wczoraj wieczorne ognisko, a dzisiaj zdążyliśmy już popływać kajakiem po jeziorze Karsińskim.

I to na razie tyle - bardziej na bieżąco można śledzić wpisy na Facebooku.

 

KSIĘGA GOŚCI
Pseudonim:

Skomentuj:

Dodaj liczby: 2,3 =
ARGuestbook 1.1.9
SMILIES
Brak komentarzy dla tej strony.

<< Wróć do poprzedniej strony